Przepraszam że nie było mnie

Że przepadł po mnie ślad
Wiem miałeś kilka ciężkich chwil
Przybyło świeżych ran
Wybacz mi

Przepraszam że nie chciałam patrzeć
Na twą zmęczoną twarz
Nie jak przyjaciel lecz jak tchórz
Chowałam głowę w piach
Wybacz mi

Przepraszam że dopiero teraz
Dopiero teraz zrozumiałam
Gdy sama tracę resztki sił
I nie stoi przy mnie nikt
Wybacz mi


Ciekawe, jak różni ludzie

Przychodzą i odchodzą
Z mojego serca
Ciekawe, dla ilu nigdy nie było
I nie będzie tam dla nich miejsca
Ciekawe, że nigdy nic nie jest na pewno
Sam wiesz - zmienia się wszystko
A moje największe cierpienie
Z dnia na dzień staje się pustką

To przyszło do mnie tak nagle
Jakbym doznała jakiegoś olśnienia
Nie mogę już więcej nic stracić
Bo nie mam już nic do stracenia!

Kto teraz zabroni
Kto mi zabroni
Tego, o czym śnię
Czego pragnę
O czym marzę
Czego chcę?

Kto teraz zatrzyma
Kto mnie zatrzyma
Gdy ja unoszę się
Tak wysoko
Ponad miastem
Płynę...

Kto zatrzyma mnie?!