Między nami coś nie tak
Między nami czegoś brak
Lecz niepotrzebnie złościsz się
Jakoś to będzie
Deszcz nadchodzi deszcz
Już czuję go na końcach moich rzęs
Deszcz prawdziwy cud
Rozkoszna ulga po ciężkim dniu
Krople dotykają ust
Płyną strumieniem
Tak czekałam na ten deszcz
Nasze zbawienie
Deszcz nadchodzi deszcz
Już czuję go na końcach moich rzęs
Deszcz prawdziwy cud
Rozkoszna ulga po ciężkim dniu
I gdzieś pomiędzy
Jednym twoim słowem
A jednym mym spojrzeniem
Jak tęcza się rozwiesi
Spokój i zrozumienie
Nic nie liczy się
Już nic nie liczy się
Znów jesteś obok mnie
Nic nie liczy się...
Deszcz nadchodzi deszcz
Już czuję go na końcach moich rzęs
Deszcz prawdziwy cud
Rozkoszna ulga po ciężkim dniu
Myślałam kiedyś, że mistrz każdą odpowiedź zna
Gdy garścią mądrości swych napełniał moje "ja"
W świadomy cel, w coś w co wierzyć chcę
Obracał zwątpienie mój mistrz
Tak dobrze kogoś jest mieć, dobrze ufać mu
W ciemności zgubiłam się, Ty prowadź mistrzu
Mówił mi coś, co dla mnie w ten czas
Było niejasne i mdłe
Teraz już wiem, mądrość jest w nas
Wsłuchajmy się w drgania swych ciał
Każdy z nas kiedyś miał swego mistrza
Czerpał z niego, utożsamiał się z nim
Każdy mistrz kiedyś miał swego mistrza
Mistrzem możesz być i Ty
I przyjdzie ten dzień, gdy sam będziesz chciał
Poczuć wolności swej smak
Teraz już wiesz, to wszystko jest w nas
Wsłuchajmy się w drgania swych ciał
Każdy z nas kiedyś miał swego mistrza
Czerpał z niego, utożsamiał się z nim
Każdy mistrz kiedyś miał swego mistrza
Mistrzem możesz być i Ty
Nieważne już
Nie chcę pamiętać
Nie mówmy o tym
Proszę, już więcej
Bo cały ten czas
Los kpił sobie z nas
I wiesz, że nawet
Nieźle się trzymam
Choć wszystko wokół
Wciąż mi przypomina
Że cały ten czas
Los kpił sobie z nas
Bezkarny, bezlitosny
Dla naszej miłości
Dłużej już nie mogę znieść
Myśli, że
Ktoś inny z tobą jest
Z kimś innym
Sobą samym
Jak kiedyś ze mną
Dzielisz się...
Cały ten czas