Między nami coś nie tak
Między nami czegoś brak
Lecz niepotrzebnie złościsz się
Jakoś to będzie
Deszcz nadchodzi deszcz
Już czuję go na końcach moich rzęs
Deszcz prawdziwy cud
Rozkoszna ulga po ciężkim dniu
Krople dotykają ust
Płyną strumieniem
Tak czekałam na ten deszcz
Nasze zbawienie
Deszcz nadchodzi deszcz
Już czuję go na końcach moich rzęs
Deszcz prawdziwy cud
Rozkoszna ulga po ciężkim dniu
I gdzieś pomiędzy
Jednym twoim słowem
A jednym mym spojrzeniem
Jak tęcza się rozwiesi
Spokój i zrozumienie
Nic nie liczy się
Już nic nie liczy się
Znów jesteś obok mnie
Nic nie liczy się...
Deszcz nadchodzi deszcz
Już czuję go na końcach moich rzęs
Deszcz prawdziwy cud
Rozkoszna ulga po ciężkim dniu
Z oddali jak mgła
czas przypływa
Czas, co stracił swą moc
i dawno się zatrzymał
Zabierz mnie
Zabierz mnie tam
Gdzie wszystko dojrzewa
w ogrodzie ze snu
Znowu kończy się dzień
I nie wiem, już nie wiem
Obca staję się
sama dla siebie
Zabierz mnie
Zabierz mnie tam
Gdzie głosy radosne
i swój słyszę też
Zabierz mnie
Zabierz mnie tam
Gdzie pierwsze westchnienia
Serce mocniej bijące
Zabierz mnie
Zabierz mnie tam
Gdzie słyszę jak wołasz
"Edyta, do domu"
Zabierz mnie...
Nieważne już
Nie chcę pamiętać
Nie mówmy o tym
Proszę, już więcej
Bo cały ten czas
Los kpił sobie z nas
I wiesz, że nawet
Nieźle się trzymam
Choć wszystko wokół
Wciąż mi przypomina
Że cały ten czas
Los kpił sobie z nas
Bezkarny, bezlitosny
Dla naszej miłości
Dłużej już nie mogę znieść
Myśli, że
Ktoś inny z tobą jest
Z kimś innym
Sobą samym
Jak kiedyś ze mną
Dzielisz się...
Cały ten czas